Tuesday, October 9, 2012

    Kapliczka na poligonie. Wcale nie w Otłoczynie...

           Niektóre miejsca zyskują na atrakcyjności, kiedy ktoś zapozna nas z ich historią.


    Na terenie poligonu toruńskiego, w lesie, kilka kilometrów od Aleksandrowa Kuj. jest takie miejsce, które pamiętają starzy mieszkańcy tych terenów. Kapliczka. Kiedyś w pobliżu znajdowały się wioski Stanisławowo - Poczałkowo, Pieczenia (Pieczonka), Saksoński Most (Sachsenbrück). Wioski te  jak wszystkie, które znajdowały się na terenie dzisiejszego poligonu już nie istnieją. O tym, że kiedyś były tam zabudowania  świadczą resztki fundamentów i murów, porosłe dziś bzem i krzakami oraz stare mapy i pamięć ludzka. 
    Kaplica w/w powstała w 1765r. Do 1848r(1849r. - drugie źródło podane niżej) zamieszkiwali przy niej pustelnicy (Toruński poligon artyleryjski. Stanisław Wasilewski, Andrzej Herman. Kujawy i omorze nr 1 (4) 2007.) Pustelnikami byli Polacy i prawdopodobnie z tego powodu, około 1849 roku, pruski hrabia Gaschin, właściciel Grabia i okolicznych ziem oraz lasów, w których położona była kapliczka i pustelnia, polecił rozebrać pomieszczenie (drewniany domek), w którym zamieszkiwali. Od tego czasu przy kaplicy nie było pustelników.  - Słyszałem o tym także w przekazach ustnych.
    Był to obiekt konstrukcji zrębowej, przykryty dachem dwuspadowym.  Droga do tego miejsca przebiega lasem. W lecie zamienia się w piaszczystą pustynię i ciężko przepchać rower :-) ale warto bo miejsce urokliwe. Poligon  w weekendy zwykle jest otwarty. Nie ma strzelań. Przechodzi przez niego otwarta wtedy dla ruchu droga prowadząca skrótem ze Służewa do Bydgoszczy.


    Obecnie to miejsce tak wygląda.
    W Wikipedii znajdujemy info; iż "z fundacji Jana Szymona Dębskiego (Dąbskiego), kasztelana brzeskiego, powstała w Otłoczynie Kaplica drewniana jednonawowa, z zakrystią. Data budowy wyciętą na nadprożu,(...). Wewnątrz przepiękny ołtarz barokowy z obrazami Matki Boskiej Częstochowskiej i św.Kazimierza oraz polichromowane kolebkowe sklepienie z motywami ptaków, liści i kwiatów. Nad prezbiterium wyniesiona wieżyczka z sygnaturką. Według informacji przekazywanych z pokolenia na pokolenie, w drodze do Torunia w dniu 2 czerwca 1812 roku, przy kaplicy zatrzymał się i modlił Napoleon Bonaparte, a na placu kaplicy zostali pochowani w 1830 roku polegli powstańcy, kiedy przez bród w Otłoczynie przeszła Rosyjska Armia Cesarska gen. Paskiewicza. W 1946 roku budynki części ówczesnego Otłoczynka i Stanisławowa wraz z Kapliczką i karczmą „Kuchnia”, przysiółków Otłoczyna (od linii kolejowej do karczmy Pieczonka), znalazły się na terenie nowo powstałego poligonu wojskowego. Domy osady zniszczono a mieszkańców wysiedlono. Kapliczka jedyna pozostała, była regularnie kilka razy w ciągu roku miejscem pielgrzymek mieszkańców Otłoczyna." 

    "Jak można sądzić, kapliczka z roku 1765 i jej poprzedniczka lub nawet poprzedniczki były kaplicami
    przydrożnymi, które służyły wsparciem religijnym użytkownikom traktu warszawskiego, wiodącego z Torunia do centrum Królestwa Polskiego i dalej za granicę. Na przykład flisacy, którzy po spławieniu drewna Wisłą do Torunia, wracając pieszo do swych odległych stron rodzinnych, wznosili w kapliczce modły do Matki Boskiej o szczęśliwy powrót. To oni najwięcej zasilali skarbonkę kapliczną pobożnemi swemi ofiarami (cytat z akt archiwalnych parafii w Grabiu). (...) Prawdopodobnie już w XVIII w. z tej świątyni korzystali osadnicy z Niderlandów (zwani olędrami), którzy po spolszczeniu przyjmowali wyznanie rzymskokatolickie. Osiedleni we wsi Otłoczyn, z braku własnego kościoła lub kaplicy, korzystali z odległej o ponad 6 kilometrów od swych domostw kaplicy w Pieczeni. Ciekawostką historyczną było zdarzenie z roku 1866, kiedy to kaplica została okradziona w dzień Bożego Narodzenia przez złodzieja Załuszkę, który następnie został ujęty przez władze rosyjskie 13 stycznia 1867 r. W wyniku kradzieży zginęło około 15 talarów oraz 3 obrusy, 2 zwierciadła i medal pozłacany, którego ofiarodawczynią była hrabina Rzeszy Franciszka Nimfa Gaschin pani na Rosenbergu, z domu hrabina Leszczyc Sumińska (Reichsgräfin Francisca Nymphe von Gaschin Freiin von und zu Rosenberg, geborene Gräfin Leszczyc Sumińska)."
    (Zabytkowa kapliczka z Toruńskiego Poligonu Artyleryjskiego. Czesław Chmielewski. Kujawy i Pomorze nr 2 z 2007r.)

    Czasem miejscowi powtarzają opowieść o tym, że w tym miejscu ktoś kiedyś zakopał skarby :-) i że po wojnie pojawiło się kilka osób (raz są to Niemcy a raz Francuzi), które jakoby miały ów skarb wydobyć. Wątpliwą raczej uważam tę historię z racji tego, że kiedyś to miejsce (jak na miejsce ukrycia) było na pewno o wiele, o wiele bardziej uczęszczane z racji zamieszkujących tu ludzi i biegnącej tędy drogi. A opowieść o poszukiwaniach skarbu, uzasadniłbym raczej ciemnotą ludzką i ewentualnymi pracami archeologów bądź etnografów. ...Ale, kto wie?.. :-))


    No dobrze, to teraz przechodzimy do sedna sprawy, czyli do kapliczki :-) Mało kto wie, ale kapliczka istnieje do dzisiaj i ma się całkiem dobrze ;-0 Została rozebrana i przeniesiona w roku 1974  (Toruński poligon artyleryjski. Stanisław Wasilewski, Andrzej Herman. Kujawy i pomorze nr 1 (4) 2007.) lub 1978 (Zabytkowa kapliczka z Toruńskiego Poligonu Artyleryjskiego. Czesław Chmielewski. Kujawy i Pomorze nr 2 z 2007r.)   do skansenu w Dziekanowicach gdzie można ją podziwiać w całej okazałości a elementy wewnętrznego wystroju oddano proboszczowi parafii w Otłoczynie(?). (Kapliczka w  skansenie jest wyposażona całkiem okazale, może chodzi o naczynia liturgiczne?) A ponieważ byłem w skansenie i widziałem to polecam. Warto. Szczególnie starszym ludziom. Możliwe, że odnajdą swoje nazwisko wyryte w deskach na ścianach kaplicy. Może zyskają w oczach wnuka graficiarza. Patrz wnuczku ja już w 44 r. bazgrałem po ścianach... :-) a są i starsze wpisy wnioskując po datach. A ja myślałem, że chuligan to współczesny wynalazek.


    Z prawej strony jakby można rozpoznać kształt drzewa z współczesnego zdjęcia. Zdjęcie znajduje się na wystawie Skansenu.

    Lata międzywojenne (Zabytkowa kapliczka z Toruńskiego Poligonu Artyleryjskiego. Czesław Chmielewski. Kujawy i Pomorze nr 2 z 2007r.)


    Na stronie Narodowego Archiwum Cyfrowego jest zdjęcie kaplicy z lat 1918-1923.


    Tutaj znalazłem kolejne zdjęcie: http://nk.pl/#profile/17493430

    http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic.php?f=181&t=27489


    Obecnie kaplica jest pokryta na dachu drewnem, prawdopodobnie w oryginale miał na dachu płytki przypominające jakby asfalt, grafit (przeczytałem gdzieś taką wypowiedź w necie, ale nie wiem czy to prawda). Jak dobrze się rozejrzeć to w miejscu gdzie stała, można takie fragmenty jeszcze znaleźć na ziemi. Chyba, że to posadzka.



    Przy kapliczce.



    Fragment WIG-oskiej mapy z lat jak podano przedwojennych.  Z łatwością odnajdujemy charakterystyczny trójkąt dróg w rejonie Służewa, kapliczkę i Drogę Warszawską. To pewnie najbardziej aktualny stan tych okolic tuż przed powstaniem poligonu i likwidacją istniejących tam wsi. Może patrząc teraz na ten rejon w Mapach Google odkryjemy te tereny na nowo...



    19.11.2011r.
    Ciekawostka :-)
    Koleżanka opowiedziała mi, że będąc w Dziekanowicach, odnalazła na ścianie kapliczki nazwisko swojego pradziadka. To fajne :-)
    ...................................................................................................................................................................
    09.10.2012r.
    http://www.forum.eksploracja.pl/viewtopic.php?f=181&t=27489&st=0&sk=t&sd=a&start=25 Tutaj ciekawy wpis znalazłem na temat jedynej potwierdzonej :-)informacji o skarbie z kapliczki...
    "...Łyżeczki te znalazłem na miejscu, gdzie pierwotnie stała kapliczka, już po jej rozebraniu. Były ukryte w (prawdopodobnie) dolnej belce, której z powodu bardzo złego stanu nie zabrano i przy rekonstrukcji kapliczki w Dziekanowicach zastąpiono nowym elementem.
    Łyżeczek pewnie bym nie znalazł, gdyby była tylko jedna, ale po kopnięciu w spróchniałą belkę usłyszałem brzęk łyżeczki o łyżeczkę. Zaintrygowany tym dźwiękiem zacząłem grzebać wewnątrz belki, gdzie znalazłem te dwie łyżeczki. Wielkością przypominają zwykłe łyżeczki do herbaty. Mają długość 145 mm. Są mosiężne, pokryte obłażącą powłoką przypominającą zaśniedziałe srebro (?)
    Na awersie rękojeści każda łyżeczka ma wytłoczone trzy korony. Herb szwedzki
    Na rewersie rękojeści są jakieś znaki. Próba czy numer kolejny…? Nie znam się na tym.
    Leżą u mnie w szufladzie już ponad 30 lat, ale nie udało mi się ustalić ich tożsamości..."






    Na końcu proszę jak zwykle wlepić jakąś gwiazdkę na dole, żebym wiedział czy się podobało. Dzięki.

    No comments:

    Post a Comment