Tuesday, February 1, 2011

    Karkonosze 2010. Koniec rozliczeń z przeszłością.






    Most w lesie. Trochę jakby zapomniany.


    Mon Plaisir. Nie było polskiej nazwy?



    Karpacz
    Świątynia Wang. Ponoć w oryginale była zbudowana bez użycia gwoździ. Niestety po przewiezieniu do Karpacza nie udało się tego odtworzyć :-) 

    Wewnątrz.

    W rejonie Świątyni Wang jest WC. Ciekawych ludzi można spotkać wszędzie, nawet w takim miejscu, Pani tam pracująca powinna pracować w informacji turystycznej a nie w ubikacji. Miła i sympatyczna starsza pani. W przeciwieństwie do właściciela kwatery, nie podam nazwy, który kłócił się z żoną przy mnie. Powodem sporu było wynajęcie pokoju 2 osobowego 1 osobie. No cóż więcej nie skorzystam z gościny che che. Dodam, że państwo ci prowadzili przy kwaterze restaurację i wydawali się szczególnie zaniepokojeni faktem, że z niej nie korzystam... No cóż w góry jedzie się po to żeby zwiedzać a nie żreć i to drogo!

    Twórczość.
    Karpacz. Wodospad. Sztuczny :-(











    Rozbawiło mnie to ogłoszenie umieszczone na drzwiach schronisko-kawiarni. No cóż, żyjemy w dobie tworzyw sztucznych :-) drewna już się na salony nie wpuszcza...czy co?

    No comments:

    Post a Comment