Monday, July 9, 2012

    Poszukiwania zaginionej miejscowości. Wygoda.

    Wygoda. Miejscowość, która teraz jest poligonem artyleryjskim.


    Podobno był w tej miejscowości cmentarz, co zresztą wskazują stare przedwojenne mapy. Bezpośrednio w pobliżu tego miejsca znajdowała się chyba leśniczówka Wygoda lub Rukheide. Położenie tej osady łatwo określić na mapie. Ukształtowanie dróg pomimo rozjechania ich przez poligonowe maszyny wojenne pozostało do dzisiaj właściwie takie samo patrząc na google. Poniżej mapa z chyba 1923r. Strzałka wskazuje symbol cmentarza.


    Tutaj lepiej widać: http://amzpbig.com/maps/3077_%281583%29_Podgorz_1940.jpg

    http://wikimapia.org/#lat=52.9105321&lon=18.5444026&z=14&l=28&m=b a tutaj stan dzisiejszy.

    No i jeszcze charakterystyczny staw Fryze w pobliżu (na tej mapie niewidoczny), do dzisiaj obecny pośród drzew, chociaż sam już pewnie zapomniał, że się kiedyś tak nazywał.
    No to co rower między nogi i teorię przelewamy w pot. Czy jest tam jeszcze coś w ziemi co ostało się po dawnych mieszkańcach tych wiosek? Wątpię... Dzisiaj w miejscu gdzie na mapie napisano Wygoda, jest wielka równina nad którą latają pociski.
    ...................................................................................................................................................................

    Na początek jeszcze taka mała rada Wujka Dobrarada :-) Jeśli wybieracie się w treking. Jedziecie w góry. Nie kupujcie na jednodniowe wycieczki tych małych firmowych plecaków górskich. Wiecie o co mi chodzi. Dwie komory. Jedna nad drugą. Sznurki i paski kompresyjne. Świetnie się nosi te miniatury wielkich plecaków. Niestety dostęp do sprzętu, polara, aparatu w nich to katorga. Wszystko wymieszane. Żeby wyjąć coś z dołu trzeba pruć plecak i wyciągać to co na górze ;( O wiele lepsze są dostępne w podobnych cenach plecaki militarne, wojskowe, taktyczne czy jak je zwać. (Albo sportowe tornistry z kapturem.) Są dostepne w sklepach z tzw sprzętem surwiwalowym itp. To takie tornistry wielokomorowe szyte na wzór plecaków wojskowych, gdzie wszystko można poukładać i każda część naszego majdanu ma swoje miejsce. No i są o wiele tańsze i lżejsze od plecaków fotograficznych tak na marginesie. To tyle. Odbiegłem od tematu, ale wracam już na drogę.
    Na początek pobieżna kontrola techniczna środka transportu. Powietrze w oponach jest. Odległość nie jest taka wielka, żeby w przypadku awarii roweru bardzo się tym zmartwić. Ryzyko jest do przyjęcia :-) Jak powiedział bohater filmu Gladiator, kiedy zarzucono mu, że wysyła żołnierzy do boju pod ostrzałem własnym. Jak coś to wracam z buta. Na szczęście ja sobie kupuję buty wygodne w przeciwieństwie do tych, które zdarzało się dostać che che...
    A tak poza tym woda do picia jest. To ważne. Jest lato, jest słońce, jest wysiłek to musi być coś do picia. Aparat jest. Baterie naładowane. Niektórym blondynkom zdarza się zabrać aparat i nie naładować baterii.. :-)
    ...................................................................................................................................................................
    Trasa długa ok 37km.
    Strzałka wskazuje miejsce gdzie spodziewałem się coś znaleźć. Oczywiście trzeba sobie zadać pytanie w jakim stopniu współczesna trasa 250 pokrywa się z siatką dawnych dróg. Myślę jednak, że decydujący w tym przypadku dla identyfikacji miejsc jest staw.

    Wjazd na tereny dawnej osady.
    Wg moich źródeł to jest właśnie staw Fryze.
    W zaznaczonym na mapach powyżej miejscu zjeżdżam w las. Czy to tu? Robię to na wyczucie, bo GPS w telefonie szwankuje na tej telekomunikacyjnej pustyni. Ale nie mylę się. Podobne drogi. Jest staw. W lesie ślady po zabudowie. Porośnięte mchami cegły. Gruzy wystające spod warstwy runa leśnego. Czy to tu był cmentarz? Ciężko to dokładnie określić. Ale na mapie widać zabudowę akurat w tym miejscu gdzie cegły.  Jakieś wykopy, dziury w ziemi. Patrząc na starą mapę i usytuowanie cmentarza na niej to te regularne dziury w ziemi mogą być pozostałością po nim.


    Czasem się zastanawiam jak można zabłądzić w lesie. Przecież tu wszystko jest tak różnorodne...? I do tego słońce zawsze "przemieszcza się" w jedną stronę. Nie kumam?? No ale jak się może kiedy zgubię to się dowiem che che.

    Dalej przez poligon do Kijewa przez Kałęczyn na Grabie i powrót. Temperatura powyżej 25 stopni C. Nic interesującego nie znalazłem. Podejrzewam, że nawet cmentarz o ile zachował się do współczesnych czasów uległ dewastacji przy niszczeniu zabudowań osady. Wojskowe Stalińce raczej nie były precyzyjnym narzędziem prac. A tak w ogóle to nie jest pora na szukanie takich miejsc. Roślinność wszystko skrywa. Ale co z tego :-)))

    Klimatyczne miejsce.


    Coraz częściej nurtuje mnie pytanie o to gdzie się podziali ci co tam mieszkali. Gdzie zostali wysiedleni. Gdzie wspomnienia po tych miejscach. Gdzie zdjęcia. Nigdzie nie natrafiłem na takie informacje.

    No comments:

    Post a Comment