Saturday, June 1, 2013

    Dziwny pomysł - basen na Tążynie. Na granicy zaborów? PRL czy II Wojna Światowa.

    Na tropie dziwnych pomysłów.
    Rzeka Tążyna, koło Aleksandrowa Kuj. Ktoś kiedyś ponoć wpadł na pomysł zorganizowania na rzece czegoś. Basenu? Kąpieliska? Ludzie ponoć wcześniej chodzili tam się kąpać. Był piasek. Las. Woda. Klimat na majówki. Potem ktoś przywiózł beton. Zaczął budować tamę. Raczej bez planów. Tak po prostu. Ściągano tam ponoć miejscową ludność do pracy w ramach tzw. czynu społecznego. Efekt? No cóż. Rzeka nie poddała się ambitnym planom ludzi. Muł zapchał basen. Krzaki zarosły plażę. Tążyna wylała, poszła bokiem.






    Mur w lesie.

    Jakaś taka straszna prowizorka. Kamienie, klocki z betonu jakby. Woda miała tego nie rozmyć? Nie kumam.

    Tu znowu jakieś płyty betonowe.

    Jak tak patrzę teraz w terenie na to co zostało to śmiać mi się troszkę chce. Plany to mieli ambitne nie powiem. Ale z wykonaniem gorzej. Żeby coś takiego wypaliło to by trzeba chyba Tążynę na całej jej długości uregulować. Przecież to same meandry. Stare koryta. Piaszczyste dno. Muliste dno. Nic tej rzeki nie trzyma w ryzach. W jednym miejscu woda po kostki w innym ... nie wiem nie wchodziłem ale z 1,5m będzie, może i więcej.
    Krajobraz troszkę jak z horroru. W lecie tu wszystko wygląda jak nad Amazonką. Teraz wszystko wygląda jak po wojnie. 

    Co zostało? Ano tyle co w pamięci ludzkiej. Teraz to krzaki, krzaki, krzaki. W lecie nic nie widać. Dopiero teraz zimą widać ślady działalności człowieka.
    Gdzieś kiedyś na moim blogu ktoś wspomniał, że na Tążynie ponoć są ślady działania wojennego hitlerowców. Że niby były plany zalania przedpola. Hmm? Bo ja wiem? No może i faktycznie? Jak tak spojrzeć na mapę i ogarnąć całość odcinka rzeczki od dawnego mostu w Pieczeni aż do torów kolejowych... to taka się myśl mi nasuwa. Zamknięcie tamy w omawianym tu miejscu spowodowałoby podniesienie poziomu wody. Dalej. Zamknięcie koryta rzeki w Pieczeni spowodowałoby podniesienie poziomu poniżej. Powyżej tutaj omawianego  miejsca patrząc na Toruń jest skupisko Tobruków. Natomiast na Pieczeni jest jeden schron dowodzenia. Czyli, że miał tam być także punkt oporu. W każdym bądź razie jest tam Służewo obsadzone Tobrukami.
    http://jerzy-foto.blogspot.com/2011/04/bunkry-ciag-dalszy-okolice-suzewa.html



    Reasumując. Mamy dwa miejsca: tory i droga na most w Pieczeni nie zalane, silnie bronione. Bo ja wiem? Tążyna nie Wisła. Raz mała raz duża. Płynie jak chce... Może wizjonerska budowa miejscowych działaczy to kontynuacja niemieckiego planu. A może zbyt daleko posunięta hipoteza powstała w mym mózgu. Obie konstrukcje są troszkę inne. Ta z Pieczeni wygląda jak zapora przeciwczołgowa, ta niedaleko torów wygląda jak pomost. Chociaż podobnie była chyba wylewana w jakiejś formie z desek bo na powierzchni betonu widać odciski.
    Słyszałem, że wcześniej było tu zwykłe naturalne rozlewisko i nie było żadnych śladów działania człowieka. Ale, pamięć ludzka jest zawodna. Kto wie... :-)
    I jeszcze coś mi się przypomniało. Już też o tym kiedyś pisałem. Jest chyba tak po mojemu jeszcze jedno miejsce gdzie można by chyba spiętrzyć poziom wody. To młyn Kuta w Otłoczynie. Tam też natchnąłem się na wzgórzu na okopy niemieckie. Młyn posiadał ponoć konstrukcje w wodzie spiętrzające rzekę. Wzgórza nad nim to dobry punkt do obrony. Wtedy po podwyższeniu stanu wody pozostał by tylko odcinek od Otłoczyna do Wisły a tutaj znowu teren podmokły i bagnisty. No mooże i odkryłem plany Niemców:-) Koniec.

    A właściwie nie dokońca. Wracając do cywilizacji i Sylwestra. W niedalekiej odległości od koryta "basenu", idąc drogą na wzniesieniu górującym nad Tążyną natchnąłem się na ślady po podmurowaniach i regularne doły w ziemi. A tu co niby? Gospodarstwo? Budka ratownika? :-))) Po tej stronie Tążyny, Niemcy nic raczej nie budowali już na pewno.  Do tego jeszcze dochodzi to, że za zaborów Tążyna była granicą. Jeden wielki historyczny misz masz.
    Dziwne to wszystko.

    Szaro, zimno? czy ciepło, mokro. Sylwester. A tu se grzyby rosną. Wszystko popieprzone... :-)
    ...................................................................................................................................................................
    02.06.2013 r. Na tropie granicy.
    Kontynuując zwiedzanie tej okolicy i mając jednocześnie na uwadze informacje zaczerpnięte z innych blogów i stron internetowych, przemieszczając się kolejny raz w tym miejscu o czymś sobie przypomniałem. Równolegle do drogi i Tążyny był tu odkąd pamiętam rów. Nieduży. Nie taki jak charakterystyczne zygzaki okopów rozciągające się po drugiej stronie rzeki. Zawsze myślałem, że to robota leśników. Ostatnio jednak zastanawiam się czy to nie pozostałość po granicy zaborów. Załączam fotki tego miejsca. Zadziwiające ile śladów działania ludzi nosi ten las, kiedy mu się bliżej przyjrzeć.

    Rów.

       Po stronie bliższej Tążynie na brzegu rowu natrafiam na dwa takie słupki z krzyżykami. Według zamieszczonych na jednej ze stron w internecie http://87-100.pl/granica/index.html, oznaczały one granicę. Nie wiem jak to wyglądało, ale są od strony pruskiej. Miejsce to znajduje się tuż przy drodze, która wyznacza tzw. ścieżkę przyrodniczą Świerczyna. To ja się pytam: a nie mogłaby to być ścieżka przyrodniczo-historyczna?... Dobra i tak zaraz ktoś wszystko rozwali.

    Załączam link http://jerzy-foto.blogspot.com/2012/03/poszukiwania-cmentarza-w-lesie.html do posta w którym szukając w lesie starego cmentarza natknąłem się również na podobny kamień - słupek z krzyżem.

    No comments:

    Post a Comment